AKTUALNOŚCI

Mandaty na osiedluMandaty na osiedlu

Znak zakazu parkowania. Grozi to odholowaniem na policyjny parking.

Utrudnianie wjazdu i wyjazdu z osiedla - 100 złotych. Bezprawne zaparkowanie na miejscu dla inwalidów - 5 punktów. To tylko niektóre zmiany wprowadzone przez rząd. Będzie ich więcej. Czego powinni obawiać się kierowcy?

Dotychczas policjanci i strażnicy miejscy mogli karać kierowców łamiących przepisy na drogach publicznych i w tzw. strefie zamieszkania. Byli jednak bezradni wobec tych, którzy popełniali wykroczenia na drogach wewnętrznych - na osiedlowych uliczkach, parkingach przy supermarketach czy centrach handlowych. Znaki, które ustawiano tam do tej pory, miały jedynie charakter porządkowy, a funkcjonariusze mogli interweniować tylko wtedy, gdy dochodziło do zagrożenia życia lub zdrowia, czyli na przykład do wypadku. Nowe przepisy to zmieniły.

Od 4 września br. policja ma prawo wystawiać mandaty m.in. za nieprawidłowo zaparkowany samochód przy centrum handlowym lub na osiedlu. Grozi za to mandat w wysokości 100 zł, podobnie jak za utrudnianie wjazdu lub wyjazdu oraz pozostawienie auta na trawniku. Za naruszanie ciszy grozi nawet 500 zł kary. Policjanci będą mogli karać także za brak dokumentów, włączonych świateł, niezapięte pasy bezpieczeństwa czy przekroczenie dozwolonej prędkości, a w uzasadnionym przypadku odholować auto na policyjny parking. Koszt holowania i postoju wyniesie od 250 do kilkuset złotych.

Koniec samowoli?

Aby przepis naprawdę działał, zarządca drogi lub właściciel terenu (np. spółdzielnia mieszkaniowa) musi wystąpić do wojewody o wyznaczenie tzw. strefy ruchu i oznakowanie terenu poprzez ustawienie odpowiednich tablic (znaki D-52 i D-53). Wzór tablic zatwierdzi niebawem znowelizowane rozporządzenie Ministerstwa Infrastruktury. W strefie ruchu przepisy ustawy o ruchu drogowym mają zastosowanie w takim samym zakresie jak na drogach publicznych. Już teraz policja może jednak karać kierowców, którzy parkują np. na miejscu dla niepełnosprawnych (tzw. kopercie), o ile miejsce jest oznakowane stosownym znakiem drogowym. Wrześniowa nowelizacja zawiera bowiem przepis umożliwiający wlepianie mandatów za nieprzestrzeganie znaków drogowych na każdej drodze, również wewnętrznej. Do tej pory z tym problemem każde centrum handlowe musiało sobie radzić samo.

Więcej za komórkę

Jakie zmiany szykują się jeszcze w mandatowniku? W MSWiA trwają prace nad poszerzeniem listy wykroczeń, za które grożą punkty karne, oraz nad zwiększeniem liczby punktów za popularne występki. I tak za bezprawne zaparkowanie na miejscu dla inwalidów na konto kierowcy wpadnie 5 zamiast 1 punktu, za przewożenie dziecka bez fotelika - 6 zamiast 3 punktów, a za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściu - 10 zamiast 8 punktów. Już niedługo 2 punkty otrzyma także kierowca, który rozmawia przez telefon komórkowy bez zestawu głośnomówiącego podczas jazdy samochodem. Dotychczas groził za to "tylko" 200-złotowy mandat.

Pozbyć się punktów

Kierowca może zgromadzić na swoim koncie maksymalnie 24 punkty karne (dla osób, które mają uprawnienia krócej niż rok, limit ten wynosi 20). Przekroczenie tej granicy powoduje orzeczenie o utracie prawa jazdy (uprawomocnienie decyzji trwa 7 dni) i konieczność ponownego zdania egzaminu w ciągu 30 dni. Jeśli nie uda się za pierwszym podejściem, nieostrożnego kierowcę czeka ponowny kurs. Jak do tego nie dopuścić? Jeśli na naszym koncie znajdzie się zbyt dużo punktów, możemy się pozbyć sześciu, uczestnicząc raz na pół roku w kursie reedukacyjnym organizowanym przez lokalne WORD-y. Koszt 250-350 zł. Ważne. Uczestnictwo w szkoleniu już po zgromadzeniu 24 punktów nie pozwala na anulowanie decyzji o utracie prawa jazdy. Uwaga! Wraz z wejściem w życie nowej ustawy o kierujących pojazdami zmienią się zasady uczestnictwa w kursach reedukacyjnych. Dopiero po zgromadzeniu 24 punktów kierowca trafi na specjalne szkolenie, które potrwa 40 godzin, a jego cena przekroczy tysiąc złotych. Z dobrych wiadomości - konto kierowcy będzie czyste. Jeśli jednak w ciągu 5 lat po raz kolejny uzbiera komplet punktów, straci prawo jazdy i będzie musiał powtórzyć cały kurs oraz zdać egzaminy. Bez zmian pozostanie roczny okres, po którym z konta kierowcy znikną punkty za dane wykroczenie.

Mandat? Nie, dziękuję

Każda osoba ma prawo odmówić przyjęcia mandatu. Zamiast tego policjant kieruje wniosek o ukaranie do sądu grodzkiego. Warto jednak pamiętać, że zazwyczaj sądy orzekają grzywnę w tej samej wysokości, co przyznany mandat. Oprócz tego trzeba się liczyć z kosztami postępowania sądowego. Przyjęta kara nie podlega zakwestionowaniu, chyba że została nałożona za czyn, który nie figuruje na liście wykroczeń. Wtedy kierowca ma 7 dni na złożenie odwołania od wystawionego mandatu. Gdy mamy trudności z jego opłacaniem, można złożyć wniosek o rozłożenie kary na raty.

Za mandat kartą?

Obecnie mandaty drogowe trzeba opłacić w banku lub na poczcie, ponieważ policjanci nie mogą przyjmować gotówki. Wyjątkiem są grzywny wystawione obcokrajowcom. Według rządowych zapowiedzi, już w przyszłym roku w radiowozach mają pojawić się terminale płatnicze, które umożliwią uiszczenie grzywny za pomocą karty kredytowej. MSWiA ma nadzieję, że poprawi się dzięki temu ściągalność mandatów.

Kary dla pieszych i rowerzystów

Rowerzyście, który przejedzie (a nie przeprowadzi rower) przez przejście dla pieszych lub czepia się innych pojazdów, grozi kara w wysokości 100 zł. Korzystanie z chodnika dozwolone jest jedynie w przypadkach, gdy rowerzysta opiekuje się dzieckiem jadącym na rowerze w wieku do 10 lat lub szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której dopuszczony jest ruch pojazdów z prędkością wyższą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje ścieżki rowerowej. W innym wypadku za jazdę chodnikiem grozi 50 zł mandatu. A co z pieszymi? Za wchodzenie na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd lub przebieganie przez jezdnię można otrzymać 50-złotowy mandat, podobnie za naruszenie obowiązku poruszania się po lewej stronie drogi. Za wchodzenie na jezdnię w innym miejscu niż przejście dla pieszych oraz przekraczanie jej na czerwonym świetle grozi grzywna w wysokości 100 zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza, str. 19, z dn. 28.10.2010 r.